Teksty

Polsko-szwedzka wojna w Inflantach 1600-1611 - fragmenty

Artykuł ten został opublikowany w numerze 15 kwartalnika Taktyka i Strategia. Autor: Andrzej Gładysz

W 1594 roku, po śmierci Jana III, tron w Szwecji objął jego syn Zygmunt. Jako żarliwy katolik wzbudzał coraz większą niechęć wśród luterańskich poddanych. Szybko utworzyła się opozycja, na której czele stanął stryj młodego Wazy, Karol - książę Sudermanlandii. Zygmunt III, już wtedy polski król, zaciągnął oddziały w Rzeczypospolitej i pożeglował z nimi walczyć o tron szwedzki. Mimo początkowych sukcesów (zwycięstwo pod Stegeborgiem 19 sierpnia 1598), cała operacja zakończyła się fiaskiem. 4 listopada 1598 roku Zygmunt został pobity pod Linköping i dostał się do niewoli. Musiał się zgodzić na oddanie władzy stryjowi Karolowi jako regentowi i wycofanie wojsk polskich ze Szwecji. Tej drugiej obietnicy nie dotrzymał. Polsko-węgierska załoga pozostała na zamku w Kalmarze pod dowództwem Kaspra Bekiesza, jednak pozbawiona wsparcia musiała skapitulować 2 maja 1599 roku. Po powrocie do Warszawy król nie pogodził się łatwo z detronizacją w Sztokholmie. Odrzucił propozycje Riksdagu, mające na celu wprowadzenie na tron w Szwecji królewicza Władysława (1599) i swego przyrodniego brata Jana (1600). Obrażony na rodaków, postanowił oddać Rzeczypospolitej sporną od dłuższego już czasu Estonię (był to jeden z punktów pactów conventów Wazy). 4 marca 1600 roku wydał akt inkorporujący tę ziemię. Rozpoczęła się wojna ze Szwecją.

OPÓR WOJEWODY FARENSBACHA 1600-1601

    Przeciwnik okazał się lepiej przygotowany do wojny. Natychmiast do polskiej części Inflant wkroczyła armia szwedzka, licząca wraz ze szlachtą estońską blisko 14 000 żołnierzy. Początkowo w Inflantach siły polskie wynosiły zaledwie 2 400 ludzi, w tym 800 husarzy i 1 000 piechoty Jerzego Farensbacha, powołanego na dowódcę. Wsparty posiłkami książąt kurlandzkich i Tatarami litewskimi stawiał najeźdźcy twardy opór, nękając wojska szwedzkie podjazdami i znosząc mniejsze oddziały w polu. 29 października 1600 roku odniósł zwycięstwo nad liczącym 3 000 ludzi oddziałem generała Carla Gyllenhjelma (będącego synem Karola z nieprawego łoża). Celem Szwedów było opanowanie dawnego zamku Farensbachów w Karkhus. Próba ta jednak nie powiodła się. Z kolei wojewoda wendeński z 1 200 żołnierzami zaskoczył Gyllenhjelma w drodze powrotnej, wybijając połowę jego oddziału i rozpraszając resztę. Te dzielne poczynania Farensbacha nie zdołały jednak zapobiec utracie Liwonii. Padły: Parnawa (17 października), Kieś, Felin (3 listopada), Karkhus oraz Dorpat (6 stycznia 1601). 7 stycznia 1601 roku doszło do bitwy pod Kiesią. Szwedzi w liczbie 4 000 zaskoczyli partię wojsk litewskich płk. Macieja Dembińskiego (700 koni) podczas spożywania posiłku. Mimo początkowego chaosu, dowódca opanował oddział i przeszedł do kontrnatarcia na broń białą. Szwedzi, przyzwyczajeni do walki ogniowej w karakolu, nie wytrzymali ataku na kopie i szable. Na dodatek pojawił się wojewoda Farensbach z posiłkami. Rajtarzy uciekli z pola walki, pozostawiając swoją piechotę na pastwę zwycięzców. Szwedzi zostawili na polu ponad 2 000 zabitych, 100 jeńców, 11 chorągwi i całą artylerię; jazda litewska - 10 zabitych i 60 rannych. Klęska nie powstrzymała jednak ofensywy Skandynawów. Karol Sudermański zdobył Wolmar, a nieliczne siły litewskie rozeszły się w poszukiwaniu żywności. Innowiercza szlachta zamieszkująca Inflanty często nie tylko nie stawiała oporu najeźdźcy, ale wręcz przechodziła na jego stronę. Trzeba tu nadmienić, iż oddziały szwedzkie w początkowej fazie wojny były bardzo karne i nie dokonywały grabieży. W końcu lutego 1601 roku Karolus doszedł pod Rygę. Stolica Inflant była podzielona wewnętrznie: protestanckie pospólstwo chciało otworzyć Szwedom bramy, zamożne mieszczaństwo, związane handlowo z Litwą, zamierzało bronić miasta. Zadecydowała postawa warstwy rządzącej. Dowódcą obrony został Jerzy Farensbach, który zamknął się w mieście z resztkami wojska i postanowił czekać na spodziewaną odsiecz ze strony armii koronnej. Jednak główne siły szwedzkie ruszyły w kierunku południowym, na Koknese, i 28 marca przystąpiły do oblężenia miasta. Zagony kawalerii przekroczyły zaś Dźwinę i zagroziły bezpośrednio Kurlandii i Żmudzi. Miasto, będące ważnym węzłem komunikacyjnym, było dobrze przygotowane do długotrwałej obrony. Po jego upadku zaś, dzielnie bronił się zamek. Karol, zniechęcony ciągłym odpieraniem szturmów swoich wojsk, postanowił ograniczyć się do blokady wygłodzonej już załogi i pozostawiwszy w Koknese 2 600 żołnierzy, wycofał się pod Erlaa. Niebawem przekazał dowództwo Carlowi Gyllenhjelmowi, sam zaś udał się do Tallina, by organizować kolejną armię. ...

 

DZIAŁANIA CHODKIEWICZA 1602-1603

Rozpoczęły się konfiskaty majątków zdrajców. Objęły aż 2/3 szlachty inflanckiej. Karol Sudermański był gotów podpisać pokój, a działania zamarły niemal całkowicie. Wyjazd namiestnika Estonii Leijonhufvuda do Szwecji uniemożliwił jednak prowadzenie rokowań. Wojna zatem miała trwać nadal. Tymczasem stary Zamoyski zrzekł się dowodzenia. Krzysztof Radziwiłł „Piorun”  wyjechał na sejm, uchylił się od odpowiedzialności Żółkiewski. Wobec tego dowództwo przekazano staroście żmudzkiemu, Janowi Karolowi Chodkiewiczowi, znanemu dotychczas raczej z warcholstwa i pijaństwa niż męstwa. Pod jego komendą w Inflantach było zaledwie 3 000 nieopłaconych, głodnych i dezerterujących żołnierzy. Dawni żołnierze Zamoyskiego zawiązali konfederację i rozpoczęli grabieże dóbr królewskich na Litwie. Chodkiewicz pozostał zdany tylko na siebie. Wiernie wspierali go Radziwiłłowie, formując coraz to nowe chorągwie z własnych pieniędzy i śląc je do Inflant. Hetman, opłacając wojsko z własnej kiesy, w połowie listopada 1602 roku ruszył pod Dorpat i zablokował miasto 16 listopada. Szwedzi, również gnębieni brakiem żywności, amunicji, ciągłymi porażkami i nasilaniem się opozycji w Finlandii i Estonii, zmienili wodza w Inflantach. Został nim Arvid Stalarm, niedawny stronnik Zygmunta w wojnie o koronę szwedzką, wsparty doradcą, płk. Andersem Lennartssonem. Ich zadaniem było zorganizowanie odsieczy dla Dorpatu. Lennartsson zmobilizował 2 000 chłopów i służby ziemskiej, wysyłając te siły na Rakvere, niedawno opanowane przez Litwinów, jednakże 26 lutego siły te zostały odparte. Gdy komisarz generalny wojsk w Inflantach dowiedział się o ataku Szwedów, podzielił swoje skromne siły. Pod Dorpatem pozostawił 100 piechurów i około 400 jeźdźców. Sam na czele 4 chorągwi (300 ludzi) ruszył 2 marca pod Rakvere. Tam wsparła go miejscowa załoga w liczbie 500 osób. 5 marca na północ od zamku natknęli się na płk. Kristera Somme z 1 000 ludzi. Gdy tylko husarze ruszyli do szarży, zaciężna jazda niemiecka zawróciła i uciekła, pozostawiając piechurów, którzy zostali wycięci. Niebawem na widnokręgu pojawiły się siły główne pod samym Lennartssonem. Jednakże Chodkiewicz nie podjął wyzwania i odwołał jazdę. Wódz szwedzki, bojąc się zaatakować, zarządził odwrót. Próba udzielenia pomocy Dorpatowi zakończyła się dla Szwedów klęską. Stracili 170 zabitych, podczas gdy Litwini tylko 1 kawalerzystę. Chodkiewicz powrócił pod blokowane przez piechotę miasto, gdzie 13 kwietnia skapitulowała załoga licząca 1 050 piechoty. Litwini zagarnęli 80 dział i cały sprzęt. Garstka zaciężnych Niemców wstąpiła do wojska litewskiego. Chodkiewicz, chcąc wykorzystać ten sukces, pragnął ruszyć na Narwę, ale znowu wynędzniałe i nieopłacone wojsko odmówiło posłuszeństwa. Magnat był zrozpaczony. Zagroził nawet królowi dymisją. Tymczasem lody na Zatoce Fińskiej puściły i w końcu przybyły do Estonii szwedzkie okręty z zaopatrzeniem. Jan Karol starał się zatem wykorzystać każdą chwilę. Przeprowadził udany podjazd 16 czerwca 1603 roku pod Narwę, wycinając 200 piechurów wroga, zdobywając 5 armat i biorąc do niewoli kapitana szwedzkiego Persona. Inny podjazd, z Felina, zaatakował 12 czerwca 1603 roku Starą Parnawę. Spaliwszy przedmieścia, w drodze powrotnej rozbili oddział rajtarów, lecz wobec zbliżającego się dużo liczniejszego przeciwnika, zawrócili i dotarli do Felina bezdrożami. Po tych potyczkach Chodkiewicz zatrzymał się w ufortyfikowanym obozie nieopodal Rakvere, dwukrotnie niepokojąc wypadami Tallin. Działania wojenne niemal ustały, wojska szwedzki udały się na leże zimowe do Finlandii. ...

 

BITWA POD KIRCHOLMEM 27 września 1605

Rankiem 27 września 1605 roku Szwedzi podeszli pod Kircholm, nie zdołali jednak zaskoczyć, a nawet początkowo odnaleźć polskich hufców. Całość sił szwedzkich wynosiła 8 300 piechoty i 2 500 jazdy. Teren bitwy rozciągał się wzdłuż biegu Dźwiny i był podzielony na dwa wzniesienia kotliną starego biegu rzeki. Od północnego wschodu zamykał je las i teren podmokły. Karol IX Sudermański uformował swe siły w cztery rzuty. W pierwszym stanęło 7 półregimentów piechoty Lennartssona (4 600), za nimi, kryjąc luki, 6 półregimentów rajtarii Brandta i Mansfelda (1 500). Trzeci rzut utworzyli piechurzy zgrupowani w 6 półregimentów księcia Luneburskiego (3 700), czwarty zaś 5 odwodowych półregimentów rajtarów pod komendą samego króla. 11 dział polowych umieszczono przed 1 rzutem. Piechota szwedzka składała się w 1/3 z pikinierów, w 2/3 z muszkieterów, zaś przyjęty szyk nawiązywał do holenderskiej szachownicy. Hetman litewski Jan Karol Chodkiewicz uszykował swe wojsko również głęboko, na przeciwległym wzgórzu. Piechotę (1 000) wraz z 4 działkami ustawił w centrum pierwszego rzutu. Między jej rotami stanęło 300 husarzy Wincentego Wojny, za nimi 300 rajtarów księcia kurlandzkiego, dalej 200 husarzy Teodora Lackiego i wolentarze z Tatarami (400 koni). Prawe skrzydło w trzech rzutach tworzyło 700 husarzy Jana Sapiehy, lewe zaś, również w trzech rzutach, 900 husarzy i petyhorców Tomasza Dąbrowy. Obóz nad Dźwiną strzeżony był przez garść piechoty i czeladź. Szyk polski był przystosowany do stoczenia bitwy zaczepno-obronnej, jednak płytkie ugrupowanie poszczególnych oddziałów dawało możliwość wykorzystania maksymalnej liczby kopii i szabel. Część czeladzi ustawił Chodkiewicz za szykiem bojowym, ogłaszając, że oto nadchodzi pomoc pod wodzą Krzysztofa II Radziwiłła. Wojsko polskie jednak nie bało się wroga. Humor hetmana, zmartwionego przewagą liczebną wroga, poprawił jakiś towarzysz pancerny mówiąc tuż przed bitwą: - Policzymy Szwedów lepiej, gdy ich pobijemy! Obie strony nie mogły się zdecydować na rozpoczęcie starcia. Dopiero pozorowana ucieczka wojsk polskich spowodował pościg pierwszego i drugiego rzutu szwedzkiego. Rajtarzy wysunęli się na skrzydła piechoty szwedzkiej. Silniejsze było lewe, pod dowództwem Brandta, co świadczyło o tym, że Szwedzi chcieli zepchnąć wojsko litewskie do Dźwiny. Zamiar Chodkiewicza był odwrotny - wzmocnionym ochotnikami z centrum i chorągwiami lekkiego znaku lewym skrzydłem, chciał rozbić rajtarów Mansfelda i z boku uderzyć na wroga. Do wspinającej się na wzniesienie piechoty szwedzkiej najpierw oddali salwę piechurzy polscy i artyleria, po czym uderzyły na nią chorągwie husarskie Wojny. Pomimo prób powstrzymania ich ogniem muszkietów i zasłoną z pik, husarze, dzięki swej przełamującej sile, coraz głębiej wdzierali się w szyki Lennartssona. Szybko zostali wsparci rajtarami kurlandzkimi. Tymczasem trwała walka na obu skrzydłach. Sapieha poniósł wprawdzie straty od karakolujących rajtarów, ale odparł ich atak. Gdy otrzymali wsparcie, natarcie polskie utknęło za sprawą ogromnej przewagi liczebnej Skandynawów. Natomiast doskonale przebiegał atak na lewym skrzydle. Najpierw rajtaria Mansfelda została ostrzelana bocznym ogniem z obozu polskiego, po czym runęła na nią konnica Dąbrowy. Rozbici kawalerzyści rzucili się do ucieczki, zaś husaria, jazda kozacka i Tatarzy na ich karkach wpadli na piechotę. Ta już pod naciskiem Wojny zaczęła się cofać, teraz atakowana ze skrzydła i na dodatek utraciwszy dowódcę (poległ broniąc się na klęczkach przed husarzem Lennartsson) uległa panice i zaczęła uciekać. Jednocześnie Sapieha, wsparty husarzami Lackiego, przełamał linię jeźdźców Brandta. Karol próbował jeszcze ratować się kontratakiem reszty jazdy na Sapiehę, zaś z piechotą Luneburskiego stawił czoła Dąbrowie i Wojnie. W wirze bitwy do hetmana Chodkiewicza podjechał jakiś rajtar i wypalił doń z pistoletu, jednakże ranił stojącego obok husarza. Dzielny starosta żmudzki natychmiast skoczył na śmiałka i pałaszem rozpłatał mu głowę. Cała rozbita armia Sudermańczyka uchodziła w kierunku Rygi i morza. Grupa żołnierzy szwedzkich próbowała bronić się w kościółku na wzgórzu, lecz został on szybko zdobyty. Osłaniający króla oddział rajtarów został przez husarzy wybity niemal do nogi i uciekającemu władcy towarzyszyło zaledwie kilku najwytrwalszych. Nagle potknął się koń królewski. Jeźdźcy litewscy niebezpiecznie zbliżyli się do monarchy. Wtedy, będący w pobliżu władcy szlachcic inflancki Henryk Wrede, bez namysłu zeskoczył z konia i podał go królowi. W ciągu kilku chwil roznieśli go ścigający, ale ten moment wystarczył na ucieczkę Karolowi IX. Ranny, bez kapelusza, na trzecim koniu dotarł do brzegu i wsiadł na pokład okrętu. Podobno rozzłoszczony do granic możliwości przebił szablą bezbronnego Krajewskiego. Miał powody do wściekłości. Stracił w bitwie ponad 70% stanu swej armii - co daje przeszło 8 000 ludzi, większość piechoty. Kolejni zginęli podczas ucieczki lub zostali wybici przez miejscowe chłopstwo. Zginęli w bitwie obaj dowódcy piechoty: Lennartsson i książę Lüneburski, a do niewoli dostali się: burmistrz Tallina Witting i płk Henryk Brandt, który został stracony w Krakowie za zdradę (wcześniej był oficerem armii polskiej). W ręce polskie dostała się cała artyleria oraz obóz pod Rygą z zapasami żywności i amunicji. Straty polskie wyniosły 100 zabitych i 200 rannych (w tym Dąbrowa, Wojna i Lacki). Po zakończonej kampanii Karol IX nadał znaczne dobra wdowie po bohaterskim Wredzie, a panująca wiele lat później królowa Krystyna nadała jego potomkom tytuł baronów. Wiktoria kircholmska rozsławiła nazwisko Chodkiewicza w Europie, a nawet w Azji. Listy gratulacyjne przysłali cesarz Rudolf II Habsburg, król angielski Jakub I Stuart, papież Paweł V i szach perski Abbas Wielki, zaś sułtan Ahmed I kazał zawiesić jego portret na honorowym miejscu w pałacu. Znakomite zwycięstwo, wobec sporów króla z opozycją i rozchodzenia się sejmów bez uchwalenia podatków, nie zostało wykorzystane. Wyniszczeni wojną kircholmscy bohaterowie rozeszli się do domów. Przy Chodkiewiczu został zaledwie pułk wojska. Na szczęście Szwedzi nie mogli zebrać rozproszonych wojsk, wobec czego działania w Inflantach przygasły i obie strony przystały na rozejm obowiązujący do 31 października 1608 roku.

 

KONIEC WOJNY W INFLANTACH ?

Niebawem, po interwencji polskiej w Moskwie, Szwecja weszła w sojusz z Rosją, a jej wojska ruszyły Rosjanom na pomoc, by znowu zostać pobite przez Polaków pod Kłuszynem. Chodkiewicz, bojąc się, iż utraci poparcie króla, przyłączył się do walk w państwie moskiewskim. W 1611 roku Dania wypowiedziała wojnę Szwecji. 30 października zmarł ciężko chory Karol IX. Jeszcze przed jego śmiercią, w kwietniu 1611 roku podpisano w zapomnianych Inflantach rozejm na 9 miesięcy. W kwietniu 1612 roku przedłużono go na dalsze 10 miesięcy, a 20 stycznia 1614 zawarto nowy układ o zawieszeniu broni na ponad dwa lata, do 29 września 1616 roku. Wojna w Inflantach nie zakończyła się jednak. Generalne starcie zostało po prostu odłożone na później. A czas, wobec zaangażowania Rzeczypospolitej w wyniszczający konflikt na wschodzie, działał na korzyść Szwedów, którzy mieli na tronie wschodzącą gwiazdę - 17-letniego Gustawa II Adolfa. Pierwszy konflikt polsko-szwedzki wykazał niewątpliwą wyższość polskiej sztuki wojennej nad zachodnimi wzorami. Szarżująca jazda, wyposażona w długie kopie, była nie do powstrzymania zarówno przez karakolujących rajtarów, jak i osłanianą krótszymi pikami piechotę. Wielokrotne zwycięstwa zawdzięczają Polacy i Litwini znakomitym dowódcom (Farensbach, Radziwiłł, Chodkiewicz), którzy doskonale potrafili stosować zasadę ekonomii sił i zawsze uzyskiwali przewagę na wybranym przez siebie odcinku. Dostrzeżono także słabość aparatu państwowego w Polsce i na Litwie, gnębionego waśniami między urzędnikami i niezgodą, nieumiejętnością uchwalenia podatków i zmobilizowania większych sił, w celu pomyślnego zakończenia wojny, z niezbyt wymagającym przeciwnikiem. Jednakże i Szwedzi wyciągnęli z wojny słuszne wnioski i rozpoczęli modernizację armii. Armii, która wkrótce miała stać się jedną z najlepszych w całej Europie i wrócić do nieskończonej wojny z Rzeczypospolitą.

Bibliografia:

T. Gąsowski i in., Bitwy polskie. Leksykon, Kraków 2000. S. Grzybowski, Wielka Historia Polski. Dzieje Polski i Litwy 1506-1648, Kraków 2000. S. Herbst, Wojna inflancka 1600-1602, Warszawa 1938. S. Herbst, Wojna inflancka 1603-1604, w: Studia Historica, Warszawa 1958. P. Jasienica, Rzeczpospolita Obojga Narodów. Srebrny wiek, wyd. 2, Warszawa 1999. T. Korzon, Dzieje wojen i wojskowości w Polsce, Kraków 1923. T. Nowak, Jan Wimmer; Historia oręża polskiego 963-1795, Warszawa 1981. L. Podhorecki, Rapier i koncerz, Warszawa 1985.H. Wisner, Kircholm 1605, Warszawa 2000.